wtorek, 16 września 2008

Bułgaria to bardzo piękna kraj...

Niewątpliwie tak by mógł powiedzieć przesławny ówczesny pierwszy satyryk kraju jaki kiedyś występował w polskiej telewizji, a w tej kadencji Sejmu zasiadaw ławach poselskich. Takim miłym akcentem zaczynam artykuł dość zabawnie nazwany,ale tyczący się mojego tegorocznego krótkiego wypadu urlopowego za granicę. Byłem mianowicie w Bułgarii ! A co mi tam,długo się nie byczyłem, bo było dużo na glowie, to sobie poleciałem do ciepłego rozreklamowanego kraju jakim jest Bułgaria. Co prawda wszyscy mi mówili, że nie będzie drogo, ale... no za sam fakt wyjazduy tam na 7 dni do hotelu 3 gwiazdkowego zapłaciłem 1500 zł z samymi śniadaniami (jak się potem okazało w postaci bufelu szwedzkiego - wielkie brawa dla Bułgarów, że stało się to u nich już normą w hotelach ! ). Co jak co, podobno jedzenie miało być porównywalne cenowo co w Polsce i to nie wcale nad polskim morzem w jakichś kurortach wypoczynkowych, jak się potem okazało nie było to prawdą jeśli wypoczywało się w Złotych Piaskach, ponieważ na obiadokolacje same wydawałem dziennie przy wykupieniu posiłków w hotelu 10 lewa / dzień (lv) - co obecnie jest na nasze około 19,5 zł na szczęście obiadokolacje serwowane w postaci stołu szwedzkiego. Tez ogromne brawa za to, bo przyznam szczerze po przebywaniu na plazy, gdzie sie czlowiek w sloncu prazy i kapie ile tylko morze, albo tez zwiedza okolic(czne bary z piwem, rakiją, sake, oraz winem :) ) e zacznie burczeć w brzuszku. Oczywiście w międzyczasie człowiek musiał coś niecoś przegryść na mieście, ponieważ od śniadan serwowanych w godzinach 7:30 - 10:00 do tej 18:00 - 20:00 trochę czasu minęło. Zatem na mieście, na bulwarze albo nawet wyżej conieco w górę ( bo dla niezorientowanych Złote Piaski to miejscowosc, która powstała w latach 50-tych XX wieku, na zboczu górzystego terenu bujnie porośniętego drzewami, wśród których grasowały węże jadowite wytępione dwoma wagonami albanskich jezy) trzeba było szukać jakiegoś mięsiwa, albo tez bardziej amerykansko brzmiacego jedzenia, niekoniecznie fast foodów, ktore o dziwo bylo malo - bo bulgarzy i cudzoziemcy tam przebywajacy glownie wcinali kebab (okrzykniety u nich ptrawa narodowa zaraz kolo MUSAKI oraz jakichs tam jeszcze dwóch, ktorych nazw nie pamietam) pizze, jakies owoce morza (polecam kalmary zasmazane, ale warto to popijac winkiem albo zagryzac cytryną!) oraz jakas francuszczyzne (żabie udką dają radę!) no i tym podobne rzeczy. W każdym razie na mieście (miastem nazywam pasmo 4 km zwane w tym momencie Złotymi Piaskami, ale w rzeczy samej nie jest to miasto, tylko część miasta Warny bodajże z tego co dobrze kojarze, tyle tylko ze oddalona o 18 km i cenowo niesamowicie przebijająca to wszystko :)) jest drogo, nie da sie ukryć o wiele taniej było w miejscowości Czajka, która była mniej rozrywkowa, spokojna i wszystko było tańsze o 30-40% nawet. Pizza kosztowała od 3,5 lv, a w Złotych Piaskach minimum 6 lv ( 6 lewa = ok 12 zł), ale zwykle pizzę się zamawiało za ok 10 - 12 lv, to sobie sami policzcie proszę. W każdym razie tak dosyć krótko piszę teraz, bo jestem dosyć zmęczony po całym dniu, postaram się zgrać conieco zdjęć potem i pokazać jakiś rejon wybrzerza bułgarskiego, albo choć fragment Warny, którą udało mi się w jeden dzień przejść pieszo, docierając do paru zabytków (bo o dziwo, mają tylko 5-6 cennych zabytkó godnych polecenia :D ) , no i Nessebar jeszcze, miasto morza, jak go nazywali starożytni :-)

Brak komentarzy: